FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Felietony
 · 
Prawo w rytmie rap
 · 
Kariera covera
 · 
Dwa oblicza buntu
 · 
POPwrót
 · 
Czas gitar
 · 
Towarzystwo Solidnych Artystów
 · 
Szwedzka dominacja
 · 
Classic, classic
 · 
Głośna sprawa
 · 
dylan.org
Aby na bieżąco otrzymywać informacje z NOWARZEPA.art.pl, wpisz poniżej swoje dane:

E-mail:
Imię:
Nazwisko:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

  Dwa oblicza buntu
W powszechnej opinii – zarówno fanów, jak i znawców tematu – początek lat 90. należał do Nirvany. Niewielu jednak dostrzega, że ówczesny bunt miał co najmniej dwie twarze. Poza Kurtem Cobainem, na losach wielu młodych osób zaważył również niejaki Zack De La Rocha i jego Rage Against The Machine.

Historię narodzin i sukcesu tria z Seattle znamy dobrze. Proste gitarowe patenty i osobiste teksty zawarte na płycie „Nevermind” zachwiały muzycznym światem. Niebanalne połączenie punk-rockowej werwy spod znaku Sex Pistols i melodyjnego hard rocka a'la Led Zeppelin dało niespodziewany efekt. Rewolucja grunge, której ojcem okazał się Cobain, przez kilka następnych lat zdominowała rynek muzyki rockowej. Warto jednak pamiętać, że grunge to głównie bunt osobisty, wewnętrzny. Niezgoda na świat, w którym trudno znaleźć miejsce na szczere uczucia...

Rok po sukcesie Nirvany ukazał się debiutancki album kwartetu Rage Against The Machine. Ich muzyką było nowatorskie połączenie najlepszych elementów rocka, metalu i hip hopu. De La Rocha melorecytował i wykrzykiwał swoje teksty z towarzyszeniem niepokojąco pulsującej sekcji rytmicznej i nowocześnie brzmiących gitar. Po wielu latach odrodziła się w Ameryce idea protest songów. I o ile Cobain był głosem serca, o tyle De La Rocha głosem rozumu. Pod skrzydłami firmy Sony opowiadał w swoich tekstach prawdziwe historie o kłamstwie i zniewoleniu, o biedzie i niesprawiedliwości. Swoją filozofię oparł na ideach marksistowskich i socjalistycznych. Bunt RATM był – jak zespół wskazywał swoją nazwą – wściekłością przeciwko systemowi...

Dziś ani Nirvana ani RATM nie istnieją. Cobain swój sprzeciw wobec świata ostatecznie wyraził samobójstwem. De La Rocha powrócił podobno do swej macierzystej hardcorowej Inside Out. Ani jeden ani drugi nie znalazł godnych następców, choć idea buntu wciąż się dobrze sprzedaje, a podana w lukrowanej pop-polewie stała się nawet zjadliwa.
 
B. Rzepczyński, 2004-04-14
Tekst opublikowany w www.independent.pl
opinie [3]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 628063
webdesign s4studio.pl