FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Felietony
 · 
Prawo w rytmie rap
 · 
Kariera covera
 · 
Dwa oblicza buntu
 · 
POPwrót
 · 
Czas gitar
 · 
Towarzystwo Solidnych Artystów
 · 
Szwedzka dominacja
 · 
Classic, classic
 · 
Głośna sprawa
 · 
dylan.org
Aby na bieżąco otrzymywać informacje z NOWARZEPA.art.pl, wpisz poniżej swoje dane:

E-mail:
Imię:
Nazwisko:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

  Prawo w rytmie rap
Mamy kolejną aferę! Nie można jej wprawdzie porównać z Rywigate, ale polskie środowisko muzyczne powinno zwrócić na nią baczną uwagę.

Zaczyna się tak: na amerykańskiej ziemi narodziła się muzyka czarnoskórych mieszkańców gett. Jej podstawowym wyróżnikiem była melorecytacja tekstów do prostej, tworzonej elektronicznie muzyki. Hip hop, bo o nim oczywiście mowa, od zarania swoich dziejów wykorzystywał to, co już istniało do stworzenia czegoś nowego, co zaistnieć miało. Didżeje wymyślają rytmiczny podkład i urozmaicają go fragmentem jakiegoś starego utworu, często znalezionego na winylowej płycie. Hip hop to w dużym uproszczeniu muzyczny recykling.

A gdzie ta afera? Otóż, od kilku tygodni w najrozmaitszych radiostacjach i telewizjach usłyszeć można utwór „Jak zapomnieć” hiphopowej grupy Jeden Osiem L. W tym smutnym songu wykorzystano fragment piosenki „Overcome” amerykańskiego zespołu Live. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że nie zostało to uzgodnione z przedstawicielami autorów. Jeden Osiem L tłumaczą, że ów zapożyczony fragment pianina „został zmodyfikowany i nie oddaje całkowicie oryginału”. Nie zmienia to faktu, że naruszyli prawa autorskie Amerykanów.

Wplatanie cudzych fragmentów we własne kompozycje jest w hiphopie (i nie tylko) czymś naturalnym. Najlepszym przykładem jest hit Jennifer Lopez „On the Block”, w którym wykorzystano fragment utworu „Watch Out Now” grupy The Beatnuts. Za oceanem jednakże taka działalność ma określone ramy prawne, a artyści mają wyrobiony nawyk pytania o zgodę wykonawców pierwotnych.

W naszym kraju dzieje się podobnie, ale tylko, jeśli chodzi o włączanie cudzych cząstek do własnej całości. Gdy posłuchamy polskiego hip hopu, natkniemy się na masę cytatów. Najczęściej nie są opisane na okładce płyty, bo sprawa załatwiana jest zapewne „na gębę” – ja tobie, ty mnie. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych jednak jasno określa, że na wykorzystanie utworu pierwotnego potrzebna jest zgoda twórcy. Biorąc pod uwagę brak poszanowania Polaków dla prawa, nie dziwi fakt, że Jeden Osiem L nie obawiają się sankcji.

Biorąc pod uwagę rozwój hip hopu i niedowład naszego wymiaru sprawiedliwości, takich spraw będzie coraz więcej. Trudno zakazać muzycznych zapożyczeń, bo często pomagają one w uzyskaniu nowej jakości. Poza tym, łatwo muzykowi zmienić pojedynczy takt, by uniknąć oskarżeń o plagiat. Mając zatem na sercu dobro polskiej muzyki, panowie z Jeden Osiem L, powinni grzecznie przeprosić i podzielić się zyskiem z Live, a panowie z Zaiksu pomagać w załatwianiu tego typu spraw.
 
B. Rzepczyński, 2004-02-09
opinie [3]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 642648
webdesign s4studio.pl