FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje płyt
 · 
AbraDab "Czerwony album"
 · 
Akurat "Fantasmagorie"
 · 
Akurat "Pomarańcza"
 · 
Analog "Analogia"
 · 
Analog "Ulica Wolność"
 · 
Apatia "manipulacja-zniewolenie"
 · 
Coma "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków"
 · 
Čechomor "Co sa stalo nové:"
 · 
Eldo "Opowieść o tym, co tu dzieje się naprawdę"
 · 
Farben Lehre "Farbenheit"
 · 
Gwen Stefani "Love. Angel. Music. Baby."
 · 
happysad "Podróże z i pod prąd"
 · 
happysad "Wszystko jedno"
 · 
Harry Kain "Nitrożelatyna"
 · 
Hunter "T.E.L.I..."
 · 
Kasia Stankiewicz "Mimikra"
 · 
Kazik "Los się musi odmienić"
 · 
Komety "Via Ardiente"
 · 
La Aferra "Miłość"
 · 
Life Of Agony "Broken Valley"
 · 
Maryla Rodowicz "Kochać"
 · 
Molly's Gusher "Molly's Gusher"
 · 
Negatyw "Manchester"
 · 
Neurosis "The Eye Of Every Storm"
 · 
Pati Yang "Silent Treatment"
 · 
Pidżama Porno "Bułgarskie Centrum"
 · 
Plum "Nothing Personal"
 · 
Pustki "Do Mi No"
 · 
Rage Against The Machine "Live At The Grand Olympic Auditorium"
 · 
Road Trip's Over "Romance On The Phone"
 · 
System Of A Down "Mezmerize"
 · 
T. Budzyński "Luna", Lao Che "Gospel"
 · 
VA "Tribute To Partia"
 · 
Waltari "Blood Sample"
 · 
Wojtek Brzeziński "Od wschodu do wschodu"
 · 
Zakopower "Music hal"
 · 
Złodzieje Rowerów "Finał"
 · 
Žagar "Local Broadcast"
Aby na bieżąco otrzymywać informacje z NOWARZEPA.art.pl, wpisz poniżej swoje dane:

E-mail:
Imię:
Nazwisko:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

  Coma "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków"
Nihil novi

Debiutancka płyta Comy „Pierwsze wyjście z mroku” była rockowym objawieniem roku 2004. Melodia, czad, nieprzeciętna ekspresja wokalna Piotra Roguckiego i niebanalne teksty. Sukcesu dopełniły pełne sale koncertowe. Po dwóch latach przyszedł czas na weryfikację tych osiągnięć nowym albumem.


Dobry wokalista to wielki skarb. Jest on tym większy, gdy ów wokalista poza tym, że potrafi śpiewać, posiada charyzmę – osobowość, dzięki której może porwać tłumy. Tak było z Ryszardem Riedlem i Dżemem, a wciąż jest z Kultem czy Pidżamą Porno. Do tego zacnego grona dołączyła również Coma, której koncerty są naprawdę nieprzeciętnym widowiskiem, choć ich piosenki do arcydzieł nie należą. Tym większa chwała Roguckiemu, że potrafi je obronić swoim śpiewem, grą aktorską i pasją (ach ten „Leszek Żukowski” i „Spadam” z pierwszego albumu…)

Na nowej płycie – tak jak w przypadku „Pierwszego wyjścia…” – panuje bogactwo partii instrumentalnych i jest dużo melodii. W zestawieniu z charakterystyczną manierą wokalną Roguckiego, otrzymujemy kilka muzycznych opowieści, nad którymi unosi się duch zespołu Tool (jak choćby w „Ostrość na nieskończoność”). Inspiracji – świadomych, bądź nie – jest więcej: Illusion („Nie ma Joozka”), Life Of Agony (wyróżniający się „System”), a także Kazik Na Żywo (zwrotki w „Schizofrenii”). Swoim epickim charakterem przykuwa uwagę „Zaprzepaszczona armia…”, a tematyką i sposobem budowania napięcia „Wojna”. Jednak większość utworów ma podstawową wadę – brzmią jak wariacje na temat wykorzystanych już wcześniej pomysłów. Trochę tak, jakby piosenki były pozostałościami z sesji nagraniowej debiutu…

Dużym atutem albumu jest brzmienie. Realizator Adam Toczko dał utworom dużo przestrzeni i pozwolił, by każdy instrument brzmiał soczyście. Doskonale wyczuł, kiedy potrzebne jest „kopnięcie”, a kiedy odrobina liryzmu. Słucha się tego doskonale – większość polskich zespołów może pozazdrościć Comie takiej mocy i przejrzystości. Cóż, w końcu Toczko był ojcem chrzestnym sukcesu zespołu Illusion…

Niejednego słuchacza zastanowił na pewno dość oryginalny tytuł płyty. Otóż, jak wyjaśnił na łamach „Teraz Rocka” (6/2006) lider Comy: „Kto ten tytuł rozszyfruje, zrozumie, że wiąże się on z pewną koncepcją estetyczną. Bo cała płyta będzie pewnym konceptem”. Albo nie potrafię do głębi tego konceptu dotrzeć albo po prostu mija się on z moim poczuciem wrażliwości i estetyki. Jeśli chodzi o teksty, to na mocną czwórkę jest tylko „Wojna”, konstrukcyjnie zbliżona do „Zbyszka”. Reszta ma może niezłe fragmenty, jak choćby piosenka tytułowa: „Dopiero teraz wiem jak nisko upada/ Kto nie wypełnił swego czasu w pokorze./ Oto, dlaczego się obawiam,/ Że ze minutę trzeba/ Będzie wstawać i żyć”, jednak poza kilkoma dobrymi pomysłami („Święta), panuje przeciętność („W ogrodzie”), przegadanie („Schizofrenia”) i banał („Daleka droga do domu”).

Po „nadziei polskiego rocka” spodziewałem się więcej. A dostałem raptem mało odkrywczą, choć solidną płytę, ale przecież takich jest wiele. Czyżby Coma padła ofiarą mitycznego syndromu „drugiej płyty”?

Coma „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków”, Sony BMG 2006
 
B. Rzepczyński, 2006.08.21
opinie [4]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 628146
webdesign s4studio.pl