FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje płyt
 · 
AbraDab "Czerwony album"
 · 
Akurat "Fantasmagorie"
 · 
Akurat "Pomarańcza"
 · 
Analog "Analogia"
 · 
Analog "Ulica Wolność"
 · 
Apatia "manipulacja-zniewolenie"
 · 
Coma "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków"
 · 
Čechomor "Co sa stalo nové:"
 · 
Eldo "Opowieść o tym, co tu dzieje się naprawdę"
 · 
Farben Lehre "Farbenheit"
 · 
Gwen Stefani "Love. Angel. Music. Baby."
 · 
happysad "Podróże z i pod prąd"
 · 
happysad "Wszystko jedno"
 · 
Harry Kain "Nitrożelatyna"
 · 
Hunter "T.E.L.I..."
 · 
Kasia Stankiewicz "Mimikra"
 · 
Kazik "Los się musi odmienić"
 · 
Komety "Via Ardiente"
 · 
La Aferra "Miłość"
 · 
Life Of Agony "Broken Valley"
 · 
Maryla Rodowicz "Kochać"
 · 
Molly's Gusher "Molly's Gusher"
 · 
Negatyw "Manchester"
 · 
Neurosis "The Eye Of Every Storm"
 · 
Pati Yang "Silent Treatment"
 · 
Pidżama Porno "Bułgarskie Centrum"
 · 
Plum "Nothing Personal"
 · 
Pustki "Do Mi No"
 · 
Rage Against The Machine "Live At The Grand Olympic Auditorium"
 · 
Road Trip's Over "Romance On The Phone"
 · 
System Of A Down "Mezmerize"
 · 
T. Budzyński "Luna", Lao Che "Gospel"
 · 
VA "Tribute To Partia"
 · 
Waltari "Blood Sample"
 · 
Wojtek Brzeziński "Od wschodu do wschodu"
 · 
Zakopower "Music hal"
 · 
Złodzieje Rowerów "Finał"
 · 
Žagar "Local Broadcast"
Aby na bieżąco otrzymywać informacje z NOWARZEPA.art.pl, wpisz poniżej swoje dane:

E-mail:
Imię:
Nazwisko:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

  Road Trip's Over "Romance On The Phone"
Melodyjne romanse
Road Trip’s Over to trzech chłopaków ze Szczecina, którzy na swoim debiutanckim albumie „Romance On The Phone” proponują czternaście piosenek w klimacie melodyjnego pop punka. Całość zaśpiewana jest poprawną angielszczyzną i z dużą dawką młodzieńczego entuzjazmu.

Takie kapele jak ta, w Ameryce radzą sobie doskonale. Nagrywają płyty, grają trasy koncertowe i dostają nagrody. Co więcej, wiele z nich, jak choćby: Blink 182, Sum 41 czy Good Charlotte jest znanych nie tylko fanom „brzmienia kalifornijskiego”. A u nas? Scena melodic w zasadzie nie istnieje, a o nielicznych zespołach, takich jak 14 Against 5, CF 98 czy Upside Down słyszała garstka. Zresztą, taka muzyka częściej spotyka się z ironicznym uśmieszkiem niż z uznaniem.

Wróćmy jednak do płyty. Otwiera ją „Intro”, nawiązujące do tytułu krążka. Po nim następuje dynamiczny „You Killed Yourself” z tłem wypełnionym dodatkową gitarą, chórkami, pogłosami i innymi cudami wymyślonymi w studio. Następna piosenka – „My Paradise” to niemal kopia wspomnianych klasyków gatunku – czysty wokal w zwrotkach, chórki w refrenach i banalny tekst porzuconego kochanka: „nie ważne, co mówię/ nie ważne co robię/ ja po prostu chcę się czuć dobrze/ zabierz mnie do mojego raju”. I tak mijają kolejne numery w umiarkowanym tempie, oparte na prostych akordach urozmaicanych gdzieniegdzie pluskającymi smaczkami. Jest jednak kilka piosenek, na które warto zwrócić baczniejszą uwagę: „Respect” z klasyczną gitarową solówką, „Good Time” z linią melodyczną opartą na basie (szkoda, że tak słabo wyeksponowanym), przyjemnie cięższa niż pozostałe „Don’t Blade Me”, a także utwór tytułowy, w którym wejście jest niczym z wczesnej Nirvany czy późnego Silver Chair, a w drugiej części można usłyszeć prawdziwe smyczki!

Jak deklarują muzycy: "duży nacisk kładziemy na codzienne problemy, jeżeli chodzi o sferę uczuć". I faktycznie, teksty przepełnione są złamanymi sercami, kolejnymi szansami na miłość i fałszywymi przyjaciółmi. Ale trafiają się też nieco bardziej „punkowe” tematy, jak choćby kawałek o zwariowanym świecie („Mad World”): „Wszystko wydaje się być w porządku, w telewizji kolejny plastikowy koleś/ a w radio mówi do mnie zawsze jakiś głupi głos/ o połamanych kościach i pieprzonych złamanych sercach/ o słonecznych dniach i o pieprzonych deszczowych nocach/ staram się tego słuchać/ Czasami zastanawiam się/ po co żyję i dlaczego muszę umrzeć?!”. Nienajgorzej, prawda?

Tego albumu warto posłuchać choćby dlatego, by przekonać się, że polskich wyników w konkurencji melodic punk nie musimy się wstydzić. I choć wolę muzykę bardziej wymagającą, to płytę polecam – sprawdźcie, co siedzi w głowach i sercach młodych ambitnych ludzi.

Road Trip’s Over „Romance On The Phone”, Jimmy Jazz 2006
 
B. Rzepczyński, 2006.09.05
opinie [0]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 642961
webdesign s4studio.pl