FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje koncertów
  Park FEST V, Klub Park, Warszawa 2002.12.12
Wieczór jednego bohatera
Nie będę ukrywał, że na czwartkowy koncert wybrałem się dla Huntera. Do supportujących go zespołów nie przykładałem zbyt dużej wagi i pewnie dlatego podczas występu pierwszego z nich – warszawskiego deathmetalowego Gortala – siedziałem przy stoliku popijając piwo...

Do przejścia pod scenę skusił mnie, pochodzący z moich rodzinnych stron, zespół Carnal. To, co usłyszałem można streścić w kilku słowach: sensowny heavy metal spod znaku Slayera, przechodzący chwilami w tandetnie grany skandynawski power metal. Wokalista, próbujący pokryć swoje niedostatki głosowe pseudodemoniczną kreacją, wzbudzał ironiczny uśmiech. Tym bardziej, że jego kiepski growling, zagłuszały mocno przesterowane gitary.

Nieco więcej uwagi poświęciłem trzeciej grupie o wdzięcznej nazwie Kayzen. Ten pięciooso-bowy zespół – w którym jedynym mężczyzną jest wokalista-gitarzysta – przedstawił własną wizję gotyckiego metalu poważnie inspirowaną dokonaniami Samaela. Całość pewnie brzmiałaby lepiej, gdyby nierytmicznie i prymitywnie grającą perkusistkę zastąpił automat.

Szczerze mówiąc, nawet gdyby tej nocy zagrał jakiś rewelacyjny młody zespół, zapewne niewielu by o tym pamiętało, bo dla większości zebranych w Parku liczył się tylko Hunter. Pochodzący z krainy tysiąca jezior zespół zaczął od trzech starych kawałków i wyróżniającej się od pierwszych uderzeń garażowo brzmiącej perkusji. To brzmienie początkowo nieco drażniło uszy, ale przy nowych utworach okazało się elementem idealnie pasującym do całości.

Trudno jednoznacznie określić nowe utwory Huntera. Gdyby odjąć w niektórych momentach trashowe przestery to można było usłyszeć oldschoolowy hardcore. Z kolei towarzystwo kong nasuwało automatycznie skojarzenia ze Sweet Noise z czasów płyty „Koniec wieku”. Nie mówiąc już o kawałku zagranym na dwa basy i dwa zestawy kong, który miał iście Soul-fly’ową dynamikę. Nie potrafię tylko z niczym zestawić skrzypiec, których wykorzystanie jest dla mnie absolutnie pionierskim pomysłem, jeśli chodzi o tak ciężkie granie.

Hunter pokazał swoją własną wizję muzyki. Jest to muzyka głęboko osadzona w tradycyjnym heavy metalu, ale nie ograniczająca się do jego wąskich stylistycznych ram. Kapitalnie rozło-żone partie gitar, dynamiczna sekcja wzbogacona o konga, a także skrzypce wprowadzające niespotykaną dotąd jakość – to wszystko zadecydowało o tym, że usłyszałem bardzo pomysłową i nieschematyczną muzykę. Gdyby nie charakterystyczne brzmienie gitar i niosący szczere emocje głos Drakuli wielu mogło mieć wątpliwości czy to ten sam zespół, który moż-na usłyszeć na płycie „Live”.

Tak niebywały postęp, jaki zespół dokonał w ostatnim czasie jest ogromnym zaskoczeniem. I przy dobrej promocji nowej płyty, Hunter może stać się – obok Vadera – najpopularniejszym polskim zespołem metalowym. Chociaż określanie go tym mianem zdaje się być niewłaściwe, gdyż Hunter swobodnie porusza się po wszystkich ścieżkach ciężkiego grania i jakakolwiek szufladka zdaje się być dlań zbyt ciasna.

V Park Fest: Hunter, Gortal, Carnal, Kayzen, Park, Warszawa, 12.12.2002

fot. Rafał Nowakowski, www.nowakowski.art.pl
 
B. Rzepczyński, 2002-12-13
Tekst opublikowany w www.warszawaonline.pl
opinie [3]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 647205
webdesign s4studio.pl