FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje koncertów
  Kaliber 44, Klub Proxima, Warszawa 2004.11.14
Bez pierwszej płyty

To był według mnie jeden z tych koncertów, podczas którego wielki zespół musiał zmierzyć się ze swoją legendą...


Zaczęło się kłopotami z prądem, potem nie łączyły mikrofony i było kilka sprzężeń. Ale po krótkiej przerwie udało się zażegnać techniczne niebezpieczeństwa i Kaliber 44 pojawił się na scenie. Za gramofonami stanęli Dj Bart i Dj Feel-X, a mikrofony opanowali Abra Dab i Brat Joka. Zgromadzona publiczność przywitała ich owacją i zaczął się wieczór klasyków gatunku.

Set składał się z piosenek pochodzących z płyt: „W 63 minuty dookoła świata” i „3:44” przeplatanych repertuarem z solowej płyty Daba „Czerwony album” i fragmentami twórczości Indios Bravos w wykonaniu Gutka. Ten ostatni przez większość czasu był scenicznym dopełnieniem dwójki raperów. Tak jakby jego obecność miała nawiązywać do nieobecności największej osobowości Kalibra, czyli Magika. Co ciekawe, nie usłyszeliśmy żadnego kawałka z kultowego debiutu „Księga Tajemnicza. Prolog”, a gdy jeden z fanów natarczywie domagał się megahitu „+ i –”, Dab skomentował: Nie będzie „Plus i minus”, sam powinieneś wiedzieć dlaczego. I był to jedyny epizod tego wieczoru, który dotyczył bezpośrednio Magika. Sam zespół albo unikał wspomnienia o swoim zmarłym koledze albo nie uznał tego za istotne. Choć z drugiej strony pamiętał, by oddać cześć zmarłemu raperowi Wu-Tang Clanu...

Jeśli oceniać występ wyłącznie pod względem widowiskowości, raperskiej sprawności czy klasy, to bez wątpienia był poprawny. Gdzieś tam ktoś niewyraźne zaśpiewał, a gdzieś indziej Joka wszedł za wcześnie z tekstem. Ale to detale, bo atmosferę stworzyli naprawdę niezłą. Bardzo im w tym pomogły rytmy reggae-ragga nakręcane przez Gutka. Świetnie wypadło „Kontem O.K”, przebojowo „Normalnie o tej porze”, mniej przekonująco „Film”. Dużą pomyłką wydaje się współpraca Kalibra z Człowiekiem Nowej Ery i Wujkiem Samo Zło, którzy wnieśli na scenę sporo nieartystycznego chaosu. Za to bardzo żywiołowe reakcje wywołały przeboje Daba „Miasto jest nasze” i „Rapowe ziarno”.

Cóż więcej? Na pewno miło było usłyszeć ludzi, którzy w dużym stopniu pomogli zaistnieć polskiemu hiphopowi. Ale nie był to koncert wyjątkowy i legenda wygrała ze swoimi twórcami. Niestety...

Kaliber 44 i goście, Proxima, 14.11.2004, Warszawa
 
B. Rzepczyński, 2004-11-15
Tekst opublikowany w www.cgm.pl
opinie [5]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 647202
webdesign s4studio.pl