FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje koncertów
  Pulse Festival 2005, Klub Cargo, Londyn 2005.05.11
Zagamor

Zapewne niewiele osób dotychczas słyszało o Čechomorze. Ja słyszeć musiałem, gdyż mój serdeczny kolega fotograf jest wielkim fanem tej kapeli. Po długich miesiącach opowiadań o czeskich folk-rockowcach i słuchaniu ich płyt, przyszedł czas na obejrzenie koncertu na żywo. Zdarzyło się to w londyńskim klubie Cargo w ramach festiwalu muzyki z Europy Wschodniej i Środkowej Pulse Festival 2005.


Założeniem tej czterodniowej imprezy była prezentacja artystów z Czech, Słowacji, Polski i Węgier, którzy w swojej twórczości eksperymentują z folkiem poprzez łączenie elementów tradycyjnych i alternatywnych. W pierwszym dniu festiwalu – jedynym, jaki dane mi było widzieć – zagrali: Słowaczka Zuzana Mojzisova z zespołem, Čechomor i węgierski Zagar. Wśród zgromadzonej publiczności dominowali Czesi, co jednoznacznie sugerowało, kto jest gwiazdą wieczoru...

Występ Mojzisovej wzbudził umiarkowane zainteresowanie, ale trzeba przyznać, że pomysłowo zaaranżowany folk, z użyciem tradycyjnych instrumentów, mógł się podobać. Dużym atutem był mocny, choć czasem zbyt jednowymiarowy, głos wokalistki.

Kiedy zaczął się instalować Čechomor dało się wyczuć atmosferę oczekiwania. Przedłużająca się przerwa spowodowała, że zespół został wezwany przez publiczność gorącym aplauzem. Gdy weszli na scenę, sala była już wypełniona po brzegi.

Zaczęli od utworu „Koničky”, znanego ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Rok diabła”. Karel Holas i František Černỳ od pierwszych taktów z pasją odgrywali rolę frontmanów z prawdziwego zdarzenia. Świetnie uzupełniali się wokalnie, a skrzypce Holasa doskonale nadawały ton piosenkom. Na drugim biegunie były partie perkusyjne Romana Lomtadze. Jego styl i dynamika gry nie bardzo pasowały do muzyki zespołu, który ewidentnie ma swój rodowód w folku, a nie w rocku. Mamy tu zresztą do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją: młody perkusista, mający za sobą trasę koncertową z metalową kapelą Arakain, znajduje porozumienie z doświadczonymi artystami, należącymi do teoretycznie zupełnie innej rzeczywistości muzycznej. Chwilami bywa to pasjonujące, innym razem to ewidentny dysonans, jak choćby w przypadku hardrockowej solówki zaserwowanej przez Lomtadze w czasie jednej z przerw pomiędzy numerami.

Bardzo słabo słyszalny był akordeon, który pomimo wielu partii Radka Pobořila w niewielkim stopniu stanowił o brzmieniu zespołu. Być może realizator koncertu nie jest – w przeciwieństwie do mnie – fanem tego instrumentu. Wielka szkoda.

Nagłośnienie, czy raczej realizacja muzyczna, pozostawiały wiele do życzenia. Przez większość koncertu słychać było przede wszystkim skrzypce i perkusję kosztem pozostałych instrumentów. W dodatku dźwięk odbijał się od metalowych szybów wentylacyjnych, powodując w niektórych momentach lekkie brzęczenie. Oczywiście, klasa Čechomora na tym nie ucierpiała, ale bardziej wymagający słuchacze mogli odczuwać pewien dyskomfort.

Nietrudno zauważyć, że pomimo wielu nagranych płyt i statusu lokalnej gwiazdy, granie wciąż sprawia Czechom wiele radości. Słychać to zwłaszcza w dominującej żywej i pogodnej stylistyce większości kompozycji, które nawet jeżeli bywają spokojniejsze i klimatyczne, to są dalekie od nastrojów minorowych.

Čechomor zagrał szesnaście piosenek w niespełna półtorej godziny. Poza znanymi utworami pojawiły się też nowe, pochodzące z wydanej właśnie płyty „Co sa stalo nové”. Ten interesujący i energetyczny występ idealnie oddał ideę festiwalu.

Jako ostatni zagrał Zagar. Niestety, duża część publiczności opuściła klub po Čechomorze i Węgrów słuchała tylko garstka osób, która szybko przekonała się, że warto było zostać. Połączenie elektronicznych podkładów i loopów z naturalną perkusją i gitarą dało bardzo interesujący efekt. Dynamiczne, czasem nieco psychodeliczne kaskady dźwięków zmierzały chwilami w stronę rasowego noise. W kilku numerach muzyków wspomógł wokalista i wówczas skojarzenia biegły w stronę Moby’ego czy nawet Radiohead. Co ciekawe, w tym. co przedstawił Zagar, próżno było szukać elementów etnicznych, bo nawet słowa piosenek były po angielsku. Ten ostry i nowoczesny set był najlepszym koncertem tego wieczoru.

Pulse Festival 2005: Zuzana Mojzisova, Čechomor, Zagar, klub Cargo, Londyn 11.05.2005

fot. Rafał Nowakowski, więcej zdjęć na: www.nowakowski.art.pl
 
B. Rzepczyński, 2005-05-13
opinie [5]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 628022
webdesign s4studio.pl