FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Wywiady
  z Tomaszem BUDZYM Budzyńskim (Armia)
Z Tomaszem Budzyńskim rozmawiałem kilka dni przed koncertem w Stodole, który promował nową płytę Armii "Ultima Thule".

Bartosz Rzepczyński: Jesteście, obok Kultu, Pudelsów czy T. Love, kolejnym - mówiąc delikatnie - niemłodym zespołem. Czy nie ma Pan wrażenia, że na polskiej scenie rockowej zaczynają rządzić dinozaury?

Tomasz "Budzy" Budzyński: Dinozaur kojarzy mi się z jakąś skamieliną, która została odkopana z piasku i teraz nagle ktoś ją „ożywia”. Armia od dwudziestu lat regularnie nagrywa płyty i nigdy się nie rozwiązała, nie uważam się więc za dinozaura.

Ale czy na naszej rockowej scenie nie brakuje dopływu świeżej krwi?

Znam bardzo dużo młodych fajnych kapel i to, że one nie potrafią się przebić jest sprawą mediów, które są gorsze niż za komuny.

Czy trudno jest grać i promować muzykę ambitną, gdy wokół króluje muzyka łatwa i przyjemna?

Teraz jest tak, że bardzo trudno jest przebić się z jakąkolwiek ambitną muzyką, ponieważ media są opanowane przez kompletne buractwo, które lansuje muzycznopodobne produkty, więc bardzo trudno jest przebić się z jakąkolwiek głębszą propozycją kulturalną. I wcale nie mówię tylko o naszym zespole, ale znam wiele innych, również młodych zespołów, które nie mogą się zaistnieć w tym obciachowym emtiwi i obciachowej Trójce!

Wam się jednak udało. Czy jest na to jakiś patent?

Patent? Kapela musi być przede wszystkim grać dobrą muzykę i dobre koncerty. My regularnie nagrywamy płyty, które ludziom się podobają. I to jest jakiś sposób, ale media, które wymieniłem dobrą muzyką się nie interesują.

Przez te wszystkie lata grało w Armii wiele znakomitych muzycznych osobowości, jak choćby: Robert Brylewski, Dariusz Malejonek czy Piotr „Stopa” Żyżelewicz. Czy trudno było utrzymać stylistyczną jedność i pogodzić artystyczne ambicje?

Nie, to nie było trudne. Mogę wręcz powiedzieć, że byliśmy jedną załogą, która miała bardzo podobne gusta muzyczne czy pewną wizję sztuki. Zwłaszcza w okresie, gdy powstawała płyta „Legenda”, mieliśmy bardzo spójną wizję tego, co chcemy grać. To była wspólna załoga: Armia, Izrael i kilka innych kapel, które miały próby w Hybrydach. Tu nie było żadnych konfliktów, a raczej twórcza współpraca.

Wspomniał Pan o „Legendzie”, która przez wielu fanów i dziennikarzy uznawana jest za największy sukces Armii. Na tym krążku znajduje się utwór „Trzy bajki”, o którym powiedział Pan kiedyś: Jest to najważniejszy utwór na płycie „Legenda” i być może najważniejszy utwór zespołu Armii w ogóle! Co jest w nim i w całym albumie tak istotnego, niepowtarzalnego, że zdaje się on być pomnikowym dziełem Armii?

Zgadzam się, że „Legenda” jest naszą wyjątkową płytą, chociaż z tego, co wiem, fani prawie na równi cenią sobie następną płytę, czyli „Triodante”. Na „Legendzie” jest bardzo oryginalna muzyka. Według mnie nie ma drugiej takiej kapeli, która brzmi i gra taką muzykę z takimi tekstami jak Armia. I dzięki temu powstała oryginalna płyta, jakiej nie było ani w Polsce ani w Europie. Tu działa pewnego rodzaju magia, szczególnie wspomnianego utworu „Trzy bajki”, który uważam za wizytówkę zespołu. W tym krótkim utworze są zawarte wszystkie cechy charakterystyczne stylu Armii.

Za kilka dni premiera nowej płyty. Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, co przygotowała Armia na „Ultima Thule”?

Płyta ukaże się lada dzień i jest na niej bardzo ostra i surowa muzyka. Momentami nawet transowo-psychodeliczna. Różni się od naszych dwóch ostatnich albumów „Droga” i „Pocałunek mongolskiego księcia”, które mówiąc językiem Witkacego były „wylizane”. Ta nowa płyta jest bardzo surowa i agresywna. Warto dodać, że ostatni utwór na płycie to półgodzinna suita. Trochę psychodeliczna, trochę w stylu wczesnych nagrań Pink Floyd. Może to być spore zaskoczenie dla słuchaczy, bo czegoś takiego jeszcze Armia nie nagrała. Chociaż mieliśmy kiedyś plany z Robertem Brylewskim, by stworzyć jakąś większą formę, ale teraz dopiero odważyliśmy się coś takiego zrobić. I jestem ciekaw, co powiedzą nasi fani, bo to może być duży szok dla nich. (śmiech)

A czego możemy się spodziewać po najbliższym urodzinowym koncercie? Jakich gości zaprosiliście?

Będą na nim grane utwory ze wszystkich lat działalności Armii. Zaprosiliśmy na ten koncert wielu znajomych, którzy byli przez te lata blisko nas. Myślę, że pojawią się: Darek Malejonek, Stopa i Sławek Gołaszewski ze swoim zespołem Asunta. A także Kazik Staszewski czy Guma z zespołem Moskwa.

Gdyby Tomasz Budzyński nie mógł pisać i śpiewać to... Czy myślał Pan kiedyś o swoim życiu bez Armii?

Jestem z wykształcenia malarzem i myślę, że malowałbym obrazy. Tak jak robię to teraz...

... a gdyby nie było możliwości wyrażania się poprzez sztukę?

Tego, muszę przyznać, nigdy nie brałem pod uwagę. (śmiech)

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

Warszawa-Lublin, 24.01.2005

fot. Rafał Nowakowski, www.nowakowski.art.pl
 
B. Rzepczyński, 2005.01.24
Tekst opublikowany w www.stodola.pl
opinie [5]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 642659
webdesign s4studio.pl