FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Felietony
 · 
Prawo w rytmie rap
 · 
Kariera covera
 · 
Dwa oblicza buntu
 · 
POPwrót
 · 
Czas gitar
 · 
Towarzystwo Solidnych Artystów
 · 
Szwedzka dominacja
 · 
Classic, classic
 · 
Głośna sprawa
 · 
dylan.org
Aby na bieżąco otrzymywać informacje z NOWARZEPA.art.pl, wpisz poniżej swoje dane:

E-mail:
Imię:
Nazwisko:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

  Szwedzka dominacja
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie dyskusja na forum muzycznym portalu gazeta.pl. Niejaki RunDLL32 w tytule swojego wątku: „Szwecja rządzi?...” zadał bardzo ciekawe pytanie. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej sprawie...

Szwecja to państwo w północnej części Europy położone między Cieśninami Duńską i Skagerrak. Jest nieco większe od Polski, ale liczy raptem 8,5 miliona mieszkańców. Te fakty znamy wszyscy. Jednak nie każdy wie, że kraj ten pod względem muzycznego eksportu ustępuje jedynie Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii.

Niemal każdy gatunek muzyczny ma tu swoją wyśmienitą reprezentację. Pop to legendarna Abba i nie mniej znane: Army Of Lovers, Ace Of Base, Eskobar czy Roxette. Rock kojarzy się natychmiast z Europe – zespołem niegdyś bardzo u nas popularnym za sprawą hitu „The Final Countdown”, a cięższe i mroczne brzmienia reprezentują: Bathory, Clawfinger, In Flames czy Tiamat. A przecież jest jeszcze wielka i przebogata scena hardcore-punk, na której triumfy święcą m.in. Abhinanda, Misconduct czy Within Reach. I zapewniam, że każdy fan tego typu grania dobrze zna te kapele. A to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że swoje korzenie mają tutaj muzycy The Rolling Stones czy Metallicy.

Do niedawna wprawiało mnie to zdumienie, dlaczego akurat Szwecja? Na to pytanie poznałem odpowiedź przy okazji konferencji Go Poland zorganizowanej w czerwcu przez przedstawicieli polskiego i szwedzkiego przemysłu muzycznego. Znajomy Polak, mieszkający od ponad trzydziestu lat w Göteborgu i związany z branżą, opowiedział mi o doskonałej infrastrukturze koncertowo-studyjnej, jaką mają do dyspozycji tamtejsi artyści i o sprawnej machinie promocyjno-medialnej, która pomaga zaistnieć na rynku i odnosić sukcesy. Nie wspomniał jednak o jeszcze jednej ważnej rzeczy, mianowicie o powszechnej w Szwecji znajomości języka angielskiego. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, jak istotna jest to kwestia. Słuchając większości ze skandynawskich gwiazd niełatwo poznać, że język Szekspira nie jest ich językiem ojczystym. Oczywiście, do tego wszystkiego dochodzi ciężka praca i przekonanie o możliwości zrobienia międzynarodowej kariery.

Niejako na obronę polskiego stanu zapaści branży muzycznej warto wspomnieć, że Szwecja jest krajem bogatym i wysoko rozwiniętym, a my jeszcze długo nie nadrobimy cywilizacyjnych zaległości. Ale przecież osobowość, przebojowość i talent nie zależą tylko od stanu gospodarki! Tych przymiotów mamy niejednokrotnie sporo, jednak nie potrafimy ich odpowiednio wykorzystać. Z braku chęci, społecznej wrażliwości i niskiego poziomu wykształcenia.

Dopóki nie uporządkujemy własnego podwórka i nie odnajdziemy w sobie mentalności ludzi sukcesu, dopóty najbardziej znanymi naszymi muzykami będą jazzmani, klasycy i heavy-metalowy Vader. A to przecież nie są wykonawcy, których rock’n’rollowe tygryski lubią najbardziej.
 
B. Rzepczyński, 2004-09-02
Tekst opublikowany w www.independent.pl
opinie [5]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2018 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 628060
webdesign s4studio.pl