FELIETONY  ·  RECENZJE PŁYT  ·  RECENZJE KONCERTÓW  ·  WYWIADY  ·  INNE TEKSTY  ·  KALENDARZ KULTURALNY  ·  INFORMACJE  
  Recenzje koncertów
  Gentleman & The Far East Band, Hala Stulecia, Wrocław, 2007.11.23

Journey To Wro

Moja podróż na koncert Gentlemana zaczęła się w sierpniu ubiegłego roku. Planowałem pojechać na Reggae Dub Festival do Bielawy, ale mi się nie udało. Dlatego, kiedy tylko odkryłem, że Gentleman ponownie zagra w Polsce, obiecałem sobie, że pojadę na koncert choćby drezyną. Zamiast drezyny był zatłoczony i powolny pociąg ekspresowy relacji Warszawa-Wrocław.

Kiedy dotarłem do Hali Ludowej swój występ kończył Martin Jondo, niewysoki pogodny człowiek z gitarą, śpiewający swoje i cudze reggae songi. Publiczność przyjęła go ciepło, ale wiadomo, że czekała na kogoś innego... Gentleman & The Far East Band wyszli na scenę po półgodzinnej przerwie technicznej i – o dziwo! – kilka minut przed czasem! Można to zinterpretować jako chęć jak najszybszego „odfajkowania” występu, ale można – i tę wersję wolę – jako wynik profesjonalizmu organizatorów.

Zaczęło się od „Blessing of Jah”, a zespół w ciągu kilku chwil rozpalił kilkutysięczną publiczność. I to niemal dosłownie, bo już podczas trzeciej piosenki zapłonęły setki zapalniczek i zrobiło się jak na koncercie Perfectu. Na szczęście sentymentalnie bywało tylko od czasu do czasu, a przez większość koncertu ze sceny płynęła czysta reggae-energia. W programie przeważały piosenki z dwóch ostatnich płyt – nie zabrakło singlowych „Different Places” i „Serenity”, falującego „Sin City” czy ciepłego i rozmarzonego zarazem „Dem Gone” z albumu „Journey To Jah”.

Gentleman rozmawiał z publicznością, skakał i biegał po scenie, no i nieustannie zachęcał do zabawy. A swoją miniorkiestrą kierował niczym dyrygent – dawał sygnał do rozpoczęcia piosenek, czasem podkręcał tempo albo po prostu przerywał granie, by zacząć na nowo – jeszcze bardziej energicznie. Dał również możliwość solowego wykazania się swoim chórzystkom z trio Mamadee, wśród których jest jego żona Tamika, z którą wykonał „Rainy Days”.

Publiczność żywiołowo reagowała na wibracje płynące ze sceny – na komendę wnosząc ręce, rytmicznie klaszcząc i oczywiście śpiewając. To ostatnie najlepiej wypadło podczas utworu „Superior”, kiedy a capella wyśpiewała refren. I chyba właśnie do tego typu wykonań najlepiej nadaje się Hala Stulecia. Bo trudom reggae zdecydowanie nie podołała, a stuletniemu kolosowi nie podołał z kolei akustyk zespołu. Im dalej od sceny, tym bardziej dźwięk zanikał i stawał się mniej wyraźny. Poza tym brakowało selektywności, co przy tak bogatym instrumentarium było dużą stratą – np. o obecności rhodesa można było się przekonać dopiero po zapaleniu świateł. Ale te wszystkie niedociągnięcia nie popsuły wyjątkowego wieczoru, choć na pewno dla bardziej wytrawnych słuchaczy, mocno go zubożyły. Myślę, że lepiej byłoby pozostawić koncert w Wytwórni Filmów Fabularnych, gdzie warunki akustyczne są znacznie lepsze, ale z drugiej strony, zmieściłaby się tam tylko połowa chętnych. Jak widać, w odwiecznym sporze pomiędzy ilością i jakością, tym razem wygrała niestety ilość…

Koncert trwał niespełna półtorej godziny, ale oczywiście nie obyło się bez bisów – ich centralnym punktem był największy przebój Gentlemana „Live Us Alone” – tym razem zagrany z niemal rockowym pazurem i z wplecionym weń skandowaniem: „Legalize it!”, co spotkało się z dużym aplauzem na pachnącej zieloną używką hali. I gdy już wydawało się, że to koniec i część osób udała się do szatni, artyści powrócili, by zagrać jeszcze „Run Awal”, podczas którego płyta hali zamieniła się w gigantyczny kolorowy taneczny parkiet. I to była chyba najlepsza ilustracja mijającego koncertu.

Gentleman i jego Band byli w świetnej formie, publiczności w jeszcze lepszej i nawet organizatorzy spisali się wyjątkowo dobrze. Szkoda tylko, że dźwięk nie dotrzymał im kroku.

Gentleman & The Far East Band, 23.11.2007 r., Wrocław – Hala Stulecia

Bartosz Rzepczyński, 24.11.2007 r.

Tekst opublikowany na www.independent.pl

opinie [6]
 
copyright NOWARZEPA © 2005-2017 Rafał Nowakowski & Bartosz Rzepczyński
Zapoznaj się z Polityką prywatności.
stat24.pl:
odsłony od powstania: 624908
webdesign s4studio.pl